czwartek, 18 lipca 2013

Dlaczego przyjaźń z Turczynkami nie jest łatwa, 1 dzień wakacji w Akyaka i BONUS - WYRÓŻNIENIE

Nie myślcie sobie, że "mam lenia" i dlatego nic nie piszę od miesiąca. Jak wiecie moje życie aktualnie przypomina starania się o tytuł pracownika roku, z tym, że nikt mi tego tytułu raczej nie przyzna ;) 

Już niedługo miną 3 miesiące od kiedy pracuję, ale mam wrażenie, że to przynajmniej rok. Dzień wolny miałam 1, a kiedy musiałam wyjść wcześniej innego dnia, bo siostra A. brała ślub, to usłyszałam, że "bez przesady z tym wolnym!". Ale ten jeden jedyny upragniony wolny dzień wykorzystaliśmy z A. do granic możliwości. Pojechaliśmy na motorze do Akyaka - piękna, mała, cicha miejscowość ok. 30km od Marmaris. Świetna wycieczka, piękne widoki i ten spoooookój, który tam panuje...nie to, co u nas w Marmaris - świątek, piątek, czy niedziela, od rana do wieczora czuję się jak na Bar Street - zupełnie, jakby muzyka, która zagłusza wszystko, co tylko możliwe, była jakimś nieodłącznym elementem lata, zaproszeniem dla turystów do zabawy i wydawania pieniędzy....Trochę jak utwory płynące z głośników w polskich supermarketach, dobrane bynajmniej nie bez powodu (psychologia marketingu - zapewne wiecie o czym mówię).














W układance znajomych pojawiła się nowa postać - N. - żona barbera z naszego salonu. N. pochodzi z północy Turcji (region Morza Czarnego). Poznałyśmy się jakiś miesiąc temu, kiedy się tu wprowadziła. Wcześniej po ślubie mieszkała z naszym barberem w Marmaris, potem rozwiedli się, a teraz znowu pobrali - jak to mówią Turcy: kader (przeznaczenie) :) Takie rzeczy to tylko w Turcji ;) Sympatyczna dziewczyna, ale w momencie, kiedy przed wyjściem z domu podciągnęła mi bluzkę pod szyję, zasłaniając rzekomo za duży dekolt (a wierzcie mi, dużych dekoltów nie noszę), zrozumiałam, że przyjaciółkami to my nie będziemy.

Jestem osobą, która szybko zawiera nowe znajomości, ale jeśli chodzi o prawdziwą Przyjaźń, to zajmuje mi to lata i przyznam, że niełatwo się zaprzyjaźniam. Prawdziwy przyjaciel, to dla mnie nie osoba, której wszystko mogę powiedzieć - choć to też, ale na którą zawsze mogę liczyć i ona na mnie też, i która wyznaje podobne wartości do moich i ma zbliżony do mojego światopogląd. W kwestiach fundamentalnych musimy się przynajmniej rozumieć, jeśli nie zgadzać. W związku z powyższym mimo, że N. jest powiedzmy umiarkowanie liberalna (razem z mężem działa w młodzieżówce CHP), mniej więcej w moim wieku i powiedzmy, że mamy mniej więcej podobne zainteresowania (godne uwagi jest to, że większość dziewczyn tutaj - nie wszystkie, ale większość - nie ma żadnych zainteresowań...), to na ten moment nie sądzę, żebyśmy stały się best friends. Trzeba Wam wiedzieć, że Turczynki są obsesyjnie zazdrosne, kochają plotkować, mają gust dalece odbiegający od europejskiego (nie rozumieją pojęcia "kicz") i często są mało ambitne. To mi wystarczy do tego, żeby nie zacieśniać takich relacji. Dzięki Bogu są wyjątki - jak moja koleżanka ze Stambułu B. - ale to są wyjątki niestety...

Na koniec mam dla Was bonus - dostałam od Ingalill - autorki bardzo ciekawego bloga W kraju, który nie istnieje, WYRÓŻNIENIE, za które niniejszym bardzo Ci Ingalill dziękuję :) Czym prędzej odpowiadam na Twoje pytania:

1. Ulubiony owoc?

Granat.
2. Miejsce, do którego zawsze wracam to...?
Polska.
3. Najbardziej nielubiana potrawa?
Jajko na twardo - jajek na twardo nie jem od 25 lat.
4. Lody mleczne czy sorbety?
Lody mleczne - moje ulubione to chałwowe i pistacjowe. Jakieś "sturczone" mam upodobania smakowe...;)
5. Największe marzenie w życiu?
Mieć poczucie spełniania i w efekcie spełnienia swojej "misji" - czyli po krótce wykorzystywać swoje talenty, umiejętności i predyspozycje w taki sposób, który przynosi spełnienie mnie i radość innym.
6. Pieprz czy wanilia?
Pieprz i wanilia.
7. Ulubione zwierzę?
Wszystkie, które sprawiają, że wchodzę na rejestr gwizdkowy wyrażając nad nimi swój zachwyt ;)
8. Co bym zmienił/ła w swoim życiu?
Byłabym częściej asertywna i nie traciła czasu na przebywanie z ludźmi, z którymi szkoda go tracić.
9. Najlepsza muzyka to...?
Muzyka tworzona przez ciekawych ludzi, nieszablonowa, nowatorska, albo na odwrót - głęboko osadzona w tradycjach, muzyka nieprzypadkowa, przemyślana, albo szalona improwizacja, kierowana przez jakieś niewytłumaczalne siły wyższe. Muzyka, która intryguje, która sprawia, że słuchając jej doznaję takiej przyjemności, jakby mi ktoś mózg wysmarował Nutellą :)
10. Wolny czas spędzam...?
Słuchając muzyki, śpiewając, grając, czytając książki, gazety, pisząc, szukając inspiracji do dekoracji domu, gotując nowe potrawy, rozmawiając z przyjaciółmi, jeżdżąc na rowerze, pływając... A kiedy mam go dużo i kiedy tylko jest to możliwe - zwiedzając nowe zakątki. Generalnie sama z sobą raczej się nie nudzę, wręcz przeciwnie - z wiekiem coraz bardziej lubię być sama. Ale może to moja reakcja na upodobanie Turków do robienia wszystkiego razem ;)

Teraz moja kolej wysłania w eter 10 pytań wyróżnionym przeze mnie blogom, wyróżniam więc blogi:

http://crate-of-art.blogspot.com/
http://mylittlewhitehome.blogspot.com/
http://izabelaszmit.wordpress.com/
http://rodzynkisultanskie.blogspot.com/
http://mojminiaturek.blogspot.com/
http://bengusia.blogspot.com/
http://utkanezmarzen.blogspot.com/
 
A moimi pytaniami niech będą pytania ze słynnego Kwestionariusza Prousta z XIX wieku:

1. Główna cecha mojego charakteru?
2. Cechy, których szukam u mężczyzny?
3. Cechy których szukam u kobiety?
4. Co cenię najbardziej u przyjaciół?
5. Moja główna wada?
6. Moje ulubione zajęcie?
7. Moje marzenie o szczęściu?
8. Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk?
9. Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem?
10. Kim lub czym chciałabym być, gdybym nie był tym, kim jestem?
11. Kiedy kłamię?
12. Słowa, których nadużywam?
13. Ulubieni bohaterowie literaccy?
14. Ulubieni bohaterowie życia codziennego?
15. Czego nie cierpię ponad wszystko?
16. Dar natury, który chciałbym posiadać?
17. Jak chciałbym umrzeć?
18. Obecny stan mojego umysłu?
19. Błędy które najczęściej wybaczam?

Miłej zabawy :)

7 komentarzy:

  1. Nie ma za co - to odnośnie wyróżnienia. Ja tez nie mam w ogóle tu tureckich znajomych, przeważnie dlatego, że jest bariera językowa, tutejsi nie umieją angielskiego lub nie chcą gadać, a ja mimo spędzonych tu prawie 5 lat nadal nie umie sie dogadać po turecku. Poza tym moj maz tez nie ma wielu znajomych, mówi ze tutejsi sa dziwni i wiele z nich jest słabo wykształconych i moj maz mówi ze nie ma o czym z nimi gadac.
    O "przyjaźni" z tutejszymi polkami wole się nie wypowiadać, po prostu no comments :P
    Fajnie, ze masz prace, ze sie realizujesz i masz raz na jakiś czas dzień wolny, który możesz super przeżyć. Może się kiedyś spotkamy, bo chciałabym zobaczyć Marmaris i okolice, mąż tez mówił, że chyba na urlop chciałby się tam wybrać. Zobaczymy, ale to dopiero za rok. Teraz byliśmy w Kemer k/Antalyi i średnio byłam zadowolona. Milo za to wspominam Fethiye i Oludeniz :) Dziękuję za ciekawe odpowiedzi na pytania z wyróżnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to trochę się pośmiałam:) Fajnie dobierasz słowa:D W wolnej chwili odpowiem na pytania...rozumie, że najlepiej na swoim blogu?

    OdpowiedzUsuń
  3. I jaka tam piękna woda...aaaaa!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. odpowiedzi na Twoje pytania tu:) crate-of-art.blogspot.com/2013/07/small-talk.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za wyróżnienie, dopiero teraz je zauważyłam, chętnie odpowiem na pytania w następnym poście :)
    Zgodzę się co do "trudnych" przyjaźni, chociaż uważam, że ja też nie jestem osobą, z którą inni mogą zacieśniać relacje - więc zwykle tłumaczyłam sobie, że wynika to z mojego - niełatwego - charakteru.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooo, żeby nie było - zdecydowanie tak samo myślę o sobie! :) Też uważam, że nie jest łatwo się ze mną zaprzyjaźnić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak się złożyło, że również dołączyłam do grona płci pięknej, będącej pod tureckim urokiem :)
    W Turcji spędziłam jedynie tydzień - konkretnue w Adanie, więc oczywiście chcąc lepiej poznać kulturę O., zaczęłam buszować w sieci i takim to spobem natrafiłam na Ciebie Tutku. ;)
    Muszę przyznać, że przeczytałam wszystko, że tak powiem - od deski do deski ;)
    Jednak znów cisza... Mam nadzieję, że niebawem pojawi się kolejny wpis.

    Przesyłam Ci pozdrowienia z aktualnie deszczowego Poznania :)

    OdpowiedzUsuń